O gołębim sercu

W niedzielnym czytaniu słyszymy o niewiernym Tomaszu mówiącym: ,,Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę.”
I takie mi przyszło pytanie co jeszcze musi się stać byśmy uwierzyli?
Abraham w Ewangelii wg św.Łukasza mówi przecież: ,,Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”.
Co więc zrobić, by kochać bliźniego? By to co słyszymy w kościele wcielać w życie…?
W głowie pojawia się plan ewangelizacyjny, rekolekcje…a odpowiedź jest bardzo prosta.
Właściwie padła dziś rano podczas naszej gry z Dziewczynkami o uczynkach miłosierdzia: Jak pomóc niewierzącemu? – MODLITWĄ.
Módlmy się więc za siebie nawzajem abyśmy mogli uwierzyć.
A jak doświadczyć BOGA blisko? Idź przed Najświętszy Sakrament – Pokój, który płynie z Adoracji z pewnością nie pochodzi od uciech tego świata…

Warto posłuchać. Te świadectwa dodają wiary:

1) Gangster o gołębim sercu:

2) Bóg, który mnie podnosi:

3) 26 osób dotkniętych przez Boga:

o pokornym dziękowaniu

W dzisiejszym czytaniu słyszymy o dwóch apostołach Piotrze i Janie oraz o chromym, który został uzdrowiony.
Zapadają mi słowa księdza w komentarzu, że tu nie są ważni apostołowie, uzdrowiony, a Ten dzięki Któremu się to dokonało – JEZUS.
Często właśnie o tym zapominamy, że nic dobrego co się dzieje nie pochodzi od nas samych, bo dobra sami z siebie czynić nie możemy. Dziękujmy zatem za to dobro, które przez nas czyni, nawet jeśli w codziennych trudach wydaje nam się, że nic dobrego się nie dzieje. Dziękuj mimo wszystko.
Uderza mnie jeszcze postać owych dwóch uczniów. Jakby przypomnienie, że Jezus działa we wspólnocie właśnie.
Tam, gdzie ,,dwóch lub trzech” zgromadzonych w Jego imię.
Ani sami z siebie, ani w pojedynkę nic uczynić nie możemy.
Im więcej nas pokornych tym więcej możliwości dla Niego.

http://www.biblijni.pl/czytania/6548_czytanie_z_dziejow_apostolskich.html

Niespodziewana dobroć

U nas przygrzewa i to mocno. 35 stopni to najmniej…
Czasem w tym upale trudno się skoncentrować i dzieciom trudniej bawić się w spokoju ;).
Dochodzi do tego złośliwość rzeczy martwych jak zablokowanie telefonu…
‚Atak’ filipińskiego robaka giganta, od którego z krzykiem wybawiły mnie dzieci, a potem od razu go uśmierciły …
Czasem lepiej być nieświadomym tego co porusza się wokół nas…
Takie kumulacje wydarzeń czasem odbierają siły.
Może tym bardziej niespodziewana dobroć drugiej osoby ‚zupełnie już rozkłada i rozczula’.
Wracając z Wioski ledwo kto porusza się jakimkolwiek pojazdem więc, aby nie tracić czasu i nie stać w miejscu wyruszam w drogę powrotną. I nagle spotykam jednego z mieszkańców, starszego już pana, który często podwoził mnie w roku szkolnym, nie chcąc za to opłaty. I mówi, że jest bardzo gorąco i mnie podwiezie. Ja na to, ze idę w przeciwną stronę. ‚To nic’ odpowiada i zawracając zabiera mnie w drogę powrotną. Może przypominam mu córkę, która mieszka daleko od domu i o której mi opowiadał. Jedno jest pewne jego dobroć, szczery śmiech i żart przywracają siły i wiarę w to wszystko. Przez chwilę jeszcze przemknęła mi tylko myśl…jak dobry jest Bóg, skoro w nas jest tylko jego cząstka i jak dobrze musiałoby być przy Nim.

Ekstremalny BÓG

Czy zastanawialiście się jaki Bóg ukazuje nam się w Wielki Piątek?

To Bóg, który jest najbardziej radykalny, ekstremalny, wychodzący poza zwyczajność,
normy, standardy. Bóg ‚za bardzo’, przesadzony, ekstremalny w Swoim wybaczeniu.
Bóg, który nie jest jest już logiczny…
To jest Bóg jakiego mamy.
My chrześcijanie wielbimy najbardziej radykalnego Boga.
Boga relacji. On jest nami zainteresowany.
Niech twoja wiara stanie się bardziej personalna. Wypływa z wewnątrz.
Stań twarzą w twarz z naszym Bogiem.
Bogiem Wielkiego Piątku.
Spójrz na Krzyż i poczujesz Jego radykalność.
- Radykalność w Hojności – On daje i daje aż do bólu.
Nawet przybity do krzyża ciągle daje.
Pierwszy dar to dar Miłosierdzia, przebaczenia: ,,Ojcze wybacz im, bo nie wiedzą co czynią”.
Dar raju: ,,Zaprawdę powiadam Ci jeszcze dziś będziesz ze mną w raju”.
Daje nam Maryję: ,,Oto Matka twoja”.

- Radykalność w poświęceniu:
Gdy mówi ‚tak’ oznacza to ‚tak’.
Zawsze pamięta o Swoich obietnicach, o swoich ludziach.
Podczas gdy ludzie dają obietnice, ale nie dotrzymują ich.
Mówią ‚tak’, ale nie mają tego na myśli.

- Radykalny w bezbronności.

Jest kruchy, bezbronny….
Jest najbardziej podatny na zranienia, bo kocha.
Wybór Miłości oznacza wybór niebezpieczeństwa bycia zranionym.
Bóg kocha nas nieskończenie. A kiedy Miłość jest nieskończona, ból także…

- Radykalny w oddawaniu czci.

Za każdym razem gdy jesteś wdzięczny, gdy ufasz, gdy wybaczasz oddajesz cześć Bogu.

Bóg Wielkiego Piątku jest Bogiem Ekstremalnej MIŁOŚCI.

Fr.Ramon Bautista SJ

Przepis na szczęście

Dawno temu żył pewien młody człowiek, który poszukiwał szczęścia.
Udał się więc do mędrca po radę i mówi:
,,Mam wszystko: władzę, bogactwo, zdrowie, ale nie jestem szczęśliwy.”
Mędrzec mu odpowiada:
,,Potrzebujesz trzech rzeczy:
- czegoś znaczącego do zrobienia
- kogoś do kochania
- coś co będzie dawało Ci nadzieję
Wtedy będziesz szczęśliwy.”
Młodzieniec odszedł. Wrócił po pewnym czasie odpowiedział: ,,Znalazłem – jestem szczęśliwy.”

Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy podaje swym apostołom ten sam przepis na szczęście:

- Daje apostołom znaczące zadanie w momencie mycia ich stóp: chrześcijańską służbę
- nowe polecenie: chrześcijańskiej miłości
- daje chrześcijańska nadzieję

,,Eucharystia jest największym dowodem Ojcowskiej miłości Boga do każdego z nas.”
św. Ignacy Loyola

Busy week

Kolejny filipiński tydzień dobiega końca.
Trochę się działo: wyprawa do wodospadu ‚z dreszczykiem emocji’ ;), Zakończenie Roku naszych Dziewczynek w Kasanag,
ślub 70 par w Dansolihon. Ważna dla mnie rozmowa z jedną z misjonarek tutaj, która podniosła mnie na duchu. Czasem warto dzielić się swoimi zmaganiami i usłyszeć, że one są ‚ w normie’. Bo czasem jak jest trudno to wydaje się, że nie jest się odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu…
Dziś przygotowałam kolejny projekt plastyczny na Wielkanoc, zaplanowałam kolejne zajęcia i planuję przygotować niespodziankę dla Dziewczynek. Zdam Wam relację na bieżąco.
A tymczasem na zakończenie niedzieli słucham świetnego Radia Profeto :) (dzięki ks. Jan;)). Polecam! Świetny odbiór- tu na Filipinach słucha się jak za miedzą. Polecam Wszystkim, szczególnie Polakom na obczyźnie ;).
Pięknego kolejnego tygodnia!

http://www.sercanie.pl/strony/wrzuc-na-fale

Umieć być wdzięcznym

Dziś nasze starsze Dziewczynki w Kasanag miały Zakończenie Roku.
Piękna, podniosła uroczystość. Piękne i wzruszające piosenki.
Przemówienia dyrekcji, zaproszonych gości.
W połowie programu przedstawiono też wybitnego absolwenta szkoły.
Zdobył medale z matematyki w Chinach, Australii.Teraz ma dobrą posadę.
Przedstawia się uczniom mówi jak ważne jest wytyczać sobie w życiu cele.
Realizować swoje marzenia i nie przejmować się jeśli jeszcze nie wie się teraz co się chce w życiu robić.
I nagle zaczyna opowiadać jak to u niego wyglądała początkowo edukacja.
Wyrzucony za złe zachowanie, rodzice się rozchodzą. Ma styczność z alkoholem i papierosami.
I mówi: ,,Wiecie ważna jest w moim życiu modlitwa. Wtedy wszyscy mnie zostawili, ale był Ktoś kto był zawsze
przy mnie – Jezus.”
Niesamowite była dla mnie jego wypowiedź. Bo patrząc na niego nie było mu łatwa się otworzyć. Była chwila zawahania.
Gdy zaczął dawać świadectwo obserwowałam twarze zaproszonych gości patrzących ze zdziwieniem, bo nikt się nie spodziewał takiej odpowiedzi.
Ze łzami w oczach słuchałam jego historii, bo zazwyczaj w takich sytuacjach ludzie przypisują sukces tylko swojej pracy, a on mówił, że wszystko co ma zawdzięcza Jezusowi. Że gdy zaczął się modlić pojawiały się wokół niego anioły- dobrzy ludzie, którzy wspierali jego edukacje, wyżywienie. Już nie czuł się sam.
I dodał :,,W Księdze Jeremiasza Bóg mówi, że ma dla Ciebie plan (Jr 29,11). Nie lękajcie się więc!”

Jego świadectwo przytoczyłyśmy dziś z p. Dyrektor na zakończenie filmu o Drodze Krzyżowej Jezusa. To był jeden z dowodów, że Jezus naprawdę żyje!

Dzięki Ci Panie za Twoje działanie w życiu tego człowieka! :)

W stronę słońca…

Ostatnia wyprawa pokazała mi, że warto pokonywać przeciwności, bo zawsze po nich pojawia się niespodziewanie moment,
który da energię do dalszej wędrówki. Gdybyśmy zrezygnowali na początku wiele wspaniałych chwil by nas ominęło.
Kontakt z nieskażoną przyrodą, radość najmłodszych. Odchodzą wszelkie troski.
Tak skojarzyło mi się z przeczytanym kiedyś komentarzem, choć to nie to samo, ale pamiętam jak usłyszałam, że Jezus też dał apostołom zobaczyć moment przemienienia na Górze Tabor, po to, żeby pamiętali o celu do którego zmierzają, o radości i pełnym szczęściu w Jasności, a nie o trudnej drodze, która czeka…Nie na niej mają się skupiać.
Powrót z wycieczki nie był łatwy. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że idę zupełnie sama. Tak mi się przynajmniej wydawało. Jednak obróciwszy się zobaczyłam, że idą za mną mali chłopcy. I chyba tak jest w całej tej mojej ziemskiej drodze – zawsze dookoła są dzieci. I wsparcie modlitewne najbliższych osób, które prowadzi do przodu.